List: dlaczego pandemia może pobudzić potrzebną reformę północnoamerykańskiego przemysłu narciarskiego

myślę, że wielu narciarzy marzy o odtworzeniu atmosfery i zimowej Kultury Alp dzięki niezliczonym wyciągom powierzchniowym rozrzuconym po niezliczonych dolinach i wioskach w całej Europie Środkowej. Wiem, że ciągle o tym myślę, ale uważam, że te myśli często napotykają mnóstwo przeszkód, niektóre bardziej konkretne niż inne, w tym takie rzeczy jak globalne ocieplenie, jak bardzo drogie jest rozwijanie infrastruktury, lista jest długa. Nie potrzeba zbyt drogiej edukacji, aby zrozumieć, że przemysł narciarski w Ameryce Północnej, który szybko dojrzewał w latach 70-tych i 80-tych, dojrzał do konsolidacji z większymi operatorami zdolnymi do wykorzystania efektu skali i zakresu. Teraz pozostaje nam ta dynamika rynku, w zasadzie w pełni skonsolidowana branża o cechach głównie oligopolistycznych, oferująca mniej opcji dostępu do jazdy na nartach i dostępna dla coraz bardziej zamożnej grupy demograficznej. Nie zrozumcie mnie źle, lubię jeździć sześcioosobowym wyciągiem bąbelkowym tak samo jak następna osoba, a nie piszę tutaj, aby bash Alterra lub Vail. Sugeruję, że początek COVID i wynikające z niego ograniczenia prawdopodobnie oznaczają jeszcze dłuższe linie w głównych ośrodkach z ograniczeniami, które wypróbują cierpliwość prawie wszystkich tej nadchodzącej zimy. Myślę, że wszyscy wiemy, że sezon 2020/21 będzie oferował znacznie inne doświadczenie w porównaniu z tym, które znamy zasadniczo przez całe nasze życie. To powiedziawszy, wyzwania stwarzają również możliwości. Szansa jest taka: jak ciężko i ile kosztuje odtworzenie „istoty” jazdy na nartach, którą moim zdaniem jest zjeżdżanie ze skromnego wzgórza z rodziną i przyjaciółmi, może stworzenie skoku lub dwóch, a może ustawienie przeszkód, w których można zawrócić najszybciej. Byłbym skłonny postawić dużo i że gdybyśmy mieli wybór, bylibyśmy tak samo szczęśliwi spędzając większość sobót i niedziel (od poniedziałku do piątku) robiąc to właśnie na 300 ’ hill vs. stojąc w 45 minutowych liniach w Vail, Stratton lub podobnym miejscu z naszymi ulubionymi rodakami z wielkich miejsc, takich jak Manhattan, Orlando, a nawet Dallas. Nie mówię, że wszystkie soboty i niedziele, ponieważ narciarstwo w proszku / big mountain jest również częścią „esencji”, ale dla zdecydowanej większości z nas, którzy nie mieszkają u podnóża góry i muszą pracować wiele godzin, aby zapewnić narciarskiemu „styl życia” naszym rodzinom, „mikro” Ośrodek narciarski może być pomysłem, którego czas nadszedł.

mały teren narciarski jest w rzeczywistości dość prosty – po prostu potrzebuje dużo TLC…

naśnieżanie nie jest złożonym, ani nową technologią, elementy konstrukcyjne są zasadniczo takie same jak ewolucja pierwszych pistoletów wentylatorowych na początku lat 80-tych, powietrze i zimna woda pod ciśnieniem wyrzucane poniżej temperatur zamarzania. Przypomniał mi się ten fakt podczas jazdy tego lata z północnego jeziora Michigan z powrotem do południowego Vermont (zmuszony do uniknięcia kanadyjskiego „skrótu” przez Ontario), kiedy minąłem naczepę pełną „Polecatów” SMI na południe od Midland, MI (siedziba SMI). Ci, którzy nie znają tego pistoletu śnieżnego, to 35-letnia wydajna konstrukcja pistoletu wentylatorowego, która zapewnia doskonały śnieg nawet w niskich temperaturach, a dzięki bakteriom powodującym zamarzanie jako dodatkowi, pistolet może pokryć duże ilości terenu nawet w środowisku o stosunkowo wysokiej wilgotności i temperaturach. Wiem to dlatego, że mój ojciec opatentował podobną konstrukcję w tym samym czasie i zbudował kilkaset tego typu pistoletów i są one używane na wielu skoczniach narciarskich na Środkowym Zachodzie. Projekt działa, jest tani i trwały. Być może dlatego Polecats są nadal poszukiwane.

mały obszar narciarski potrzebuje źródła wody, pompy wody, mocy, 4-6 pistoletów śnieżnych ze sprężarkami, rurociągów wodnych podnoszonych po stronie wzgórza, środka transportu pod górę i maszyny do pielęgnacji (która może przybierać różne formy i nie wszystkie są drogie). Koszty nie są zerowe, ale mogą być zarządzane przez indywidualną rodzinę lub małą grupę z dostępem do ziemi z odpowiednim wzniesieniem ~300′ -600 ’ stóp pionowych w odpowiednim klimacie, tj. w pobliżu obecnych terenów narciarskich i bez wygórowanych przepisów dotyczących użytkowania gruntów (myślę, że większość zachodnich Stanów Zjednoczonych i wiele Vermont tutaj). Chodzi o to, że za koszty w tysiącach, a nie milionach, można mieć całkiem funkcjonalny teren narciarski. To nie jest dla wszystkich, a większość z nich zauważyłaby, że tak naprawdę mówisz o „biegu” narciarskim, a nie o obszarze, i to prawda, nie mówię o Yellowstone, Hermitage, ani o kilkunastu innych miejscach, które miały być kolejnym świetnym celem narciarskim publicznym lub prywatnym. Ale musisz też zadać sobie pytanie, czy wyciągasz coś więcej ze stania w kolejce przez 45 minut na bieg w nadchodzącą zimę?

w sportach śnieżnych chodzi o objętość

jeśli chcesz stać się lepszym w alpejskich sportach grawitacyjnych (narty, snowboard, freeski itp.) głośność jest krytyczna i oczywiście nie jestem pierwszym, który na to wskazuje. Na tym forum zostało wiele napisanych przez autorów, którzy rozumieją pojęcie objętości i jak szkolenie / dostęp w państwach porównuje się do tego w Europie. Myślę, że jest wielu, którzy twierdzą, że nie ma porównania w ogóle. Z dużą ilością dowodów potwierdzających ideę, że rozwój najlepszych amerykańskich narciarzy nabrał unikalnych cech, które miały tendencję do naśladowania europejskiego doświadczenia dziennej objętości / lepszego dostępu (np. Mahres, Bode, Mikaela itp.) Powiedziałbym, że wszyscy popierają ideę mikro-ośrodka narciarskiego. Oczywiście rozwój jako temat jest dojrzały do debaty i to jest w porządku, niewielu z nas jest naprawdę ekspertami, ale trudno jest argumentować, że prywatne wzgórze treningowe nie zapewniłoby wyraźnej przewagi (wydaje mi się, że przypominam sobie Shauna White ’ a, który miał coś podobnego w południowo-zachodnim Kolorado). Moim zdaniem większy dostęp, nie mniej, pomoże wszystkim sportom zimowym przyciągnąć uwagę i zwiększony udział następnego pokolenia i kto wie, przy odrobinie szczęścia (i wygranej w loterii) Twój przydomowy holownik może umieścić w tym fantazyjnym 6-osobowym odpinanym Doppelmayr po kilku sezonach.

(dawniej Goodrich, Mich.

masz jakieś przemyślenia na ten temat? Wyślij list do redakcji. Jeśli będzie dobry, opublikujemy go. Ski Racing Media nie promuje, nie edytuje ani nie sprawdza faktów listów do redaktora. Mamy kilka zasad, które można znaleźć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.